Jak radzić sobie ze wstydem

Wstyd. Nieodłączny element życia i pożycia. No bo czymże jest to krępujące, czasem nawet kompletnie paraliżujące uczucie? Skąd się bierze?

Wstyd wpisany jest w sferę intymną i seksualną. Choć nie jest on wrodzony, rozwija się w nas stopniowo wraz z naszym dojrzewaniem płciowym i psychicznym. Wstyd to narzucony nam wewnętrzny i zewnętrzny cenzor, mający na celu regulowanie naszego zachowania w sferze publicznej i prywatnej.

Cenzoruje nas społeczeństwo (rodzice, rodzina, rówieśnicy, nauczyciele itd.) ale najbardziej cenzorujemy się sami, lękając się bycia uznanym za osobę wypaczoną, inną. Jest to normalna reakcja człowieka jako zwierzęcia stadnego.

Rodzimy się niewinni i nie skalani wstydem. Dla dzieci ich ciała i naturalne reakcje nie są powodem do odczuwania skrępowania. Bobasy nieskrępowanie hasają po domu, czy w ogrodzie bez krępujących ich ubrań, śmiejąc się wniebogłosy. Dla nich nie ma niczego niewłaściwego w ich zachowaniu, często nie rozumieją czemu dorośli każą im się ubrać, tym samym psując im zabawę.

Dopiero z czasem, gdy zaczniemy dorastać idea wstydu jest nam wpajana. Chłopcom i dziewczynkom uświadamia się że są zbudowani różnie, przez co nie powinni przejawiać wzajemnego zainteresowania nagością płci przeciwnej (w każdym razie jeszcze nie teraz). Mała Basia z czasem wstydzi się być kąpana przez męskiego opiekuna (ojca, dziadka) woląc być nagą w towarzystwie kobiety. Kobieta to coś znajomego dla małej Basi, coś bezpiecznego. To co inne, jest obce, wstydliwe.

Nie jest to oczywiście przejaw złych intencji ze strony dorosłych wobec dzieci. Wstyd jest uznawany za coś normalnego, koniecznego. Opiekunowie nie mają na celu podkopywania swobody i pewności siebie swoich pociech. Pragną jedynie (paradoksalnie) poprzez wpajanie im wstydu chronić ich ‘niewinność’.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Sklep z artykułami intymnymi mija grupa przedszkolaków prowadzonych przez opiekunki/opiekunów na wycieczkę. Dzieci jak to dzieci – są ciekawe i lubią ładne kolory. Wyciągają rączki i wskazują na interesujące je elementy wystawy, w błogiej nieświadomości radośnie komentując, często używając przymiotnika “ładne”.

Opiekunka, chcąc chronić niewinność swoich podopiecznych, odwraca wzrok, każąc im zrobić to samo i mówiąc że wystawa jest “brzydka”. Czy jest to postawa słuszna, czy krzywdząca? Nie ma jasnej, jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście, intencje pani opiekunki były jak najbardziej szczytne, nie ma nic ważniejszego od dobra dziecka. Ale czy nie wylewamy go razem z kąpielą?

Czy wciąż nie pokutuje purytańskie przekonanie że sfera seksualna jest brudna i upokarzająca? Oczywiście, nikt nie eksponuje swojej nagości po za specjalnie przeznaczonymi do tego miejscami (plaże i kluby nudystów itp.), gdzie nagość jest dozwolona. Nikt również głośno nie komentuje swojego pożycia, chyba że w zamkniętej i zaufanej grupie przyjaciół.

Obnoszenie się ze swoją seksualnością jest uznawane za przejaw złego smaku. Z jednej strony seks jest nachalnie nam wciskanym towarem, z drugiej nie wypada o nim mówić wprost. Więc co zrobić z tym impasem?

Mówić o seksie! Ale z głową, szacunkiem i umiarem. Seks jest czynnością naturalną, osoba go piętnująca powinna niezwłocznie udać się do specjalisty seksuologa bądź psychiatry. Seks przedstawiony w mediach i (taniej) pornografii jest wypaczony, obdarty ze swojego splendoru. Na pewno żaden rodzic czy opiekun nie chciałby aby jego dzieci miały do czynienia z takim seksem. Ponieważ takie przedstawienie intymności (a raczej jej braku) i seksualności JEST wstydliwe.

Nie wstydźmy się naszej seksualności. Wstydźmy się robienia z niej szopki, uwłaczającej nam i naszym partnerom. Tak, chrońmy nasze dzieci przed zgubnym obrazem seksu, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Ale nie alienujmy ich od tematu. Bycie opiekunem małego człowieka nie jest łatwe, wymaga szczerości i odwagi. Nie wstydźmy się naszej pociechy. W jej jak największym interesie jest dowiedzieć się o sobie, swoim ciele i jego potrzebach od kogoś kogo darzy miłością i szacunkiem. Nie wmuszajmy w nasze dziecko więcej wstydu niż jest to konieczne dla jego zdrowego funkcjonowania w społeczeństwie. Dzielmy się z nim wiedzą. Nie okłamujmy.

Dziecko nie jest bierne. Dziecko jest ciekawe. Jeśli nie dowie się jak jest na prawdę z “tymi sprawami”, dowie się tego z innego źródła. I to źródło niekoniecznie będzie prawdziwe.

Nie odwracajmy wzroku. Nie unikajmy tematu. Weźmy naszą pociechę za rączkę i nauczmy ją czuć się komfortowo z tematami intymnymi. Nauczmy ją cenić swoje ciało i ciała innych. Wtajemniczmy ją w sferę duchową i emocjonalną. Nauczmy ją być dojrzałym wobec seksu, zamiast mówić mu że jest on “brzydki”, lub pokrywając nasz wstyd nerwowym śmiechem.

Bo kiedyś to dziecko dorośnie i samo zacznie uprawiać seks. A potem będzie miało własne dziecko, któremu przekaże swoją własną wiedzę i doświadczenie.